BLW: tydzień 5

Mąż wyjechał, sama z Malcem w domu przez 3 dni, co wobec tego z rozszerzaniem diety? Wtedy najlepiej rozpisać sobie plan, co, kiedy i jak będziemy podawać.

A skoro już kupiłam dwie książki Alaantkowe BLW, to przecież warto z nich skorzystać, zamiast siedzieć i kombinować nad menu na najbliższy tydzień. Ba! Nawet trzeba, bo przepisy są naprawdę proste, szybkie i smaczne. I nie ma to na celu reklamy ich książek – po prostu je wypróbowałam i wiem, co polecam (a autorki nawet o tym nie wiedzą ;)).

Ten tydzień pod pewnym względem wyjątkowy: Maks pierwszy raz miał okazję spróbować rybę i mięso. Nie bardzo mu zasmakowało – w obu przypadkach zdecydowanie wybrał ogórka (to pewnie po mamie!), ale w końcu to BLW – jego wybór.

Jak widzicie – nie gotuję codziennie wymyślnych dań. Przy małym dziecku po prostu nie ma się na czasu. Czasami po prostu idźcie na łatwiznę.

Jakie mięso wybraliśmy?

Nie ukrywam, że Maks tak długo nie dostał mięsa przede wszystkim dlatego, że nie miałam dobrego źródła pochodzenia tego produktu. Jak znalezienie eko makaronu, chleba, mąki, ogórka i innych produktów nie jest już takie problematyczne – tak eko mięso trudno znaleźć. Rodzice nie mieli skąd, znajomi także, sklep mięsny jakoś mnie nie zachęcał, aż tu nagle – na jednej z grup dla Mam jedna z dziewczyn (pozdrawiam Magda!) napisała o kurczaku zagrodowym z Podlasia. I faktycznie – potwierdzenie też znalazła u Alaantkowych na blogu, że jest to mięso faktycznie dobrej jakości.

Nie pozostało mi nic innego, jak po prostu spróbować. Tak więc wybraliśmy się z Mężem do Selgrosu, zakupiliśmy pałki z kurczaka tej konkretnej firmy. Zdjęłam skórę i po prostu upiekłam… a smak przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Kurczak jest naprawdę pyszny –  i smakuje jak kurczak, a nie jak tandeta z hipermarketu. Także i ja dołączam do grona polecających – kurczaka Zagrodowego z Podlasia!

Menu z piątego tygodnia:

  • dzień dwudziesty dziewiąty:
    • śniadanie: płatki jaglane z Bieluchem i amarantusem ekspandowanym,
    • obiad: sos tzatziki – Bieluch + tarty ogórek,
  • dzień trzydziesty:
    • śniadanie: ekspresowe naleśniki z bananem (niestety, nie mogę znaleźć przepisu na stronie, ale jest on dostępny w pierwszej części książki „Alaantkowe BLW”),
    • obiad: makaron z awokado i jajkiem,
  • dzień trzydziesty pierwszy:
    • śniadanie: pasta jajeczna z awokado,
    • obiad: naleśniki z sosem pomidorowym z oregano,
    • przekąska: „próba orzechowa” – pół łyżeczki masła orzechowego, aby sprawdzić, czy nie ma alergii,
  • dzień trzydziesty drugi:
    • śniadanie: płatki jaglane na wodzie z malinami,
    • obiad: makaron z pietruszkowo-orzechowym pesto (przepis tu –  chociaż ja tutaj użyłam masła orzechowego 100%),
  • dzień trzydziesty trzeci:
    • śniadanie: płatki jaglane na wodzie z malinami,
    • obiad: błyskawiczne pizzerki (przepis tu),
  • dzień trzydziesty czwarty:
    • śniadanie: wielka wyprawa po rybę i kurczaka, więc nic 😉
    • obiad:  dorsz pieczony z natką pietruszki, czosnkiem, skropiony sokiem z cytryny, ziemniak, ogórek pokrojony w słupki,
  • dzień trzydziesty piąty:
    • śniadanie: puszyste pankejki z kaszy mannej (przepis tu),
    • obiad: pieczone udko z kurczaka bez skóry, ryż, ogórek pokrojony w słupki;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *