Zakupowe pułapki – jak nie poddać się szaleństwu w sklepie?

Wczoraj byłam na zakupach. Takich zupełnie nieplanowanych. Wracając z pracy przypomniało mi się, że w sumie brakuje mi kilku składników do obiadu. W domu czekał na mnie głodny i rządny spaceru pies, więc postanowiłam w sklepie spędzić góra 15 minut. Traf chciał, że żołądek już dość głośno domagał się jakiejś porcji jedzenia i zanim się zorientowałam, z „kilku potrzebnych składników” zrobił się pełny koszyk, który ledwo dotargałam do kasy. Popatrzyłam na ten kosz… Czyżbym i mnie dopadły zakupowe pułapki?

Przemyślałam sytuację i odłożyłam rzeczy, których nie potrzebowałam w tym momencie. Wszak w szafce w domu, czekały pomidory z puszce (jak się okazuje 3 sztuki), płatki owsiane, cukinia, miód, który spokojnie starczy jeszcze na tydzień… Robiąc dalszy remanent, dostrzegłam dania typu „ready to eat”: kasza gryczana z buraczkami i naleśniki z serem. Gdy brałam je z półki w głowie miałam: „jestem zmęczona i głodna, głodna i zmęczona – zjem od razu jak wejdę do domu”. Ostatecznie stawiając na rozsądek, odłożyłam sporo produktów. Przecież w domu mam kaszę i buraki – przygotowanie takiego dania to kwestia 20 minut i sporej oszczędności pieniędzy – pomyślałam! Kiedy moje zakupy były już „przebrane” zerknęłam na ludzi z kolejki. Wpadli w pułapkę tak samo jak ja i było to widać to gołym okiem… Mnóstwo gotowych kurczaków w panierkach, pizze, zapiekanki, pierogi, naleśniki, ciasta. Mimo wszystko moje zakupy na takim tle znacząco się wyróżniały. W koszykach pozostałych osób prawie nie było owoców i warzyw. Kolorowe serki i jogurty, parówki, napoje gazowane, soki, słodycze, słone przekąski. Pieczywo – tylko jasne. Na kanapki ser żółty i serki śmietankowe, paczkowane wędliny typu salami. Mnóstwo żywności wysokoprzetworzonej z gigantyczną zawartością soli, cukru, konserwantów. Naszła mnie taka chwilowa chęć „przebrania koszyków” każdemu z kolejki 🙂 Zaproponowania jogurtu zamiast śmietany bądź żytniego chlebka, zamiast tostowego świństwa. Powstrzymałam się jednak, nie chcąc wyjść na wścibską i piszę tutaj z nadzieją, że ktoś to przeczyta.

Robiąc zakupy kierujemy się nawykami. Nawyk to w terminologii psychologii zautomatyzowana czynność (sposób zachowania, reagowania), którą nabywa się w wyniku ćwiczenia (głównie przez powtarzanie). Nawyki żywieniowe mają więc automatyczny, szablonowy charakter, kształtują się w procesie wielokrotnego powtarzania tych samych czynności, według wyuczonego wcześniej wzoru. A teraz chwilkę się zastanów i zauważ, że robiąc zakupy zazwyczaj wybierasz pewne produkty z automatu. Przykładowo: wiesz, że skończyło się mleko i czy nie jest tak, że odruchowo sięgasz po swoją ulubioną markę? Chce Ci się pić, idziesz do regałów z napojami i będąc przyzwyczajony do picia wody gazowanej – właśnie taką wybierzesz i założę się, że także masz swoją ulubioną markę, po którą odruchowo sięgniesz. Masz chęć na coś słodkiego… Po co wyciągniesz rękę? Baton? Pierniczki? Żelki? A może automatycznie sięgniesz po suszone daktyle bądź dojrzałe banany?

Podsumowując:  wszyscy popadamy czasem w zakupowe pułapki sięgając po produkty, które nie są nam potrzebne. Zazwyczaj ma to miejsce, kiedy do sklepu wchodzimy zupełnie przypadkowo, kiedy nam się spieszy i o zgrozo, kiedy napędza nas głód! Nasza świadomość wtedy gdzieś znika, a kontrole przejmują właśnie nasze nawyki. Rozwiązania na to mamy następujące:

  • zawsze dokładnie planuj, kiedy i gdzie zrobić zakupy,
  • spisuj listę potrzebnych produktów,
  • nigdy nie odwiedzaj sklepu z pustym żołądkiem!

Te sposoby uchronią Cię przed kupnem niepotrzebnych produktów. Ale jest jeszcze jedna rzecz.  Pomyśl, czy nie pójść o krok dalej i zminimalizować negatywny wpływ impulsywnych zakupów na nasze zdrowie? Wiesz po co ja sięgam, kiedy robię zakupy „na głodniaka” ? Po kolejne mango, po ananasa, po suszone daktyle, po gotowe dania typu sałatki lub kasze z warzywami, po jednodniowe soki owocowe (mimo, że w domu mam wyciskarkę ;)). Ulegam tym samym pułapkom, ale moje „zdrowe nawyki żywieniowe” ratują sytuację! Tak, owszem mój portfel delikatnie ucierpi, bo większość z tych rzeczy nie jest mi potrzebna, ale nie ucierpi moje ZDROWIE, a ono powinno być dla nas najcenniejsze.

Podejmij świadomą decyzję i zacznij sięgać po „zdrowsze zamienniki” codziennych produktów. To pierwszy krok do zmian w Twojej diecie. Owszem, na początku zakupy muszą przebiegać z Twoją pełną świadomością i zaangażowaniem, ale z czasem zobaczysz, że odruchowo sięgasz po makaron pełnoziarnisty, po żytnie pieczywo, po suszone owoce, po naturalne orzechy. A szerokim łukiem omijasz chleb tostowy, cukierki, pszenne makarony czy orzechy solone w chipsie.

Nawyki można zmieniać – wystarczy świadomie powtarzać pewne czynności przez dłuższy czas! Nie wiesz co wybrać – zakupowe pułapki Cię przerastają? Wtedy odwiedź dietetyka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *