Pod lupą: MIĘTA ZIELONA – właściwości, działanie, zastosowanie

W dobie zielonych herbat, yerba mate, czystka, bazylii, innych ziół czy naparów, mięta zielona wydaje się być trochę nieobecna w naszym życiu i bardzo niedoceniana. A szkoda, bo mięta zielona właściwości są bardzo doceniane zarówno w dietetyce, jak i w medycynie.

Trochę historii…

Mięta znana jest już od starożytności, a swoją nazwę zawdzięcza greckiej nimfie – Mintho. Jak wiemy z mitologii greckiej – Ci wszyscy ich bogowie mieli miliony kobiet, nawet taki ponurak jak Hades. Mintho należała do grona jego kochanek, dlatego też zazdrosna małżonka Hadesa (jak to żona) ją zabiła, a bogowie z jej ciała stworzyli miętę (to się nazywa wyobraźnia). Dawniej wierzono również, że włożona do łóżka mięta będzie strzegła wierności małżeńskiej (będąc stworzoną z ciała kochanki – bardzo logiczne).

…kontra czasy współczesne – mięta zielona właściwości

Dzisiaj nikt już nie śpi z miętą pod poduszką, ale wykorzystuje się ją w dietetyce i medycynie jako zioło lecznicze. Mamy ponad 40 gatunków mięty, z czego w naszym kraju najbardziej popularne są dwa: mięta zielona i mięta pieprzowa.

Mięta jest bogata w olejek miętowy. To jemu zawdzięczamy orzeźwiający, lekko słodko-gorzki smak – na pewno wszyscy kojarzą kropelki lub napary, które mama/babcia/higienistka/pielęgniarka szkolna podawała nam przy bólu brzucha. I słusznie, bo mięta wykazuje działanie rozkurczające, wspomagające trawienie, redukujące wzdęcia i zaparcia. Odpowiada za polepszenie perystaltyki przewodu pokarmowego i poprawia pasaż jelitowy. Warto ją pić po posiłkach ciężkostrawnych oraz wzdymających. Do tego wykazuje silne działanie odkażające i przeciwbakteryjne – działa na wiele szczepów bakterii, w tym także tych antybiotykoopornych. Olejek miętowy wykorzystuje się w leczeniu chorób górnych dróg oddechowych (do inhalacji – działanie wykrztuśne) i jako składnik leków (płukanek czy tabletek do ssania). Dodatkowo bywa składnikiem leków na wątrobę, ponieważ wykazuje właściwości żółciotwórcze. Dba też o higienę jamy ustnej 😉 Najważniejszym składnikiem olejku miętowego jest mentol. Tutaj warto wspomnieć, że wykazuje on odrobinę inne właściwości niż olejek – nie ma właściwości żółciotwórczych i przeciwskurczowych, a wykorzystuje się go głównie jako dodatek do maści o działaniu przeciwbólowym i przeciwświądowym.

Mięta jako mięta jest dość bezpiecznym ziołem, ale jej ekstrakty w postaci większej ilości olejku miętowego czy mentolu mogą wykazywać działanie toksyczne, powodując bóle brzucha, wymioty, zaburzenia równowagi czy senności. Dodatkowo osoby z chorobą refleksową czy wrzodami muszą na nią uważać, ponieważ pobudza ona wydzielanie soków żołądkowych.

Oprócz właściwości leczniczych, miętę można uznać za źródło witaminy C, flawonoidów, potasu, karotenów i… żelaza. W kuchni ma wszechstronne zastosowanie: świetnie dogaduje się z deserami, owocami, mięsem, rybami, nabiałem czy nawet… z wodą (w sam raz na upalne dni!).

Mięta zielona a zespół policystycznych jajników (PCOS) i hiperandrogenizm

Ale nie te właściwości mięty zielonej przykuły moją uwagę. Jedna z pacjentek (pozdrawiam serdecznie!) natknęła się na ciekawe artykuły na temat mięty zielonej: o jej wpływie na zespół policystycznych jajników i hiperandrogenizm.

Akdogan i wsp. (1) postanowili sprawdzić, jak ma się picie mięty do hirsutyzmu u kobiet (nadmiernego owłosienia typu męskiego, spowodowanego podwyższonym stężeniem androgenów we krwi, tzw. hiperandrogenizmem). Badaniu poddano 21 pań (12 spośród nich miało PCOS – zespół policystycznych jajników), którym podawano 2 razy dziennie przez 5 dni napar z mięty (panie były w trakcie fazy pęcherzykowej cyklu miesiączkowego). Po tym czasie zaobserwowano znaczny spadek testosteronu, a zarazem wzrost hormonu luteinizującego oraz estradiolu. Oczywiście, grupa badana była bardzo mała, badanie trwało dość krótko, ale trzeba przyznać, że wyniki były dość intrygujące. Grantowi (2) tak spodobały, że sam postanowił sprawdzić działanie mięty zielonej na hiperandrogenizm. Tym razem w badaniu wzięło udział 41 wolontariuszek, które piły zieloną miętę (grupa badana) lub ziołową herbatę (grupa placebo) dwa razy dziennie przez cały miesiąc. I faktycznie – osobom z hirsutyzmem, które piły miętę, znowu odnotowano spadek androgenów. Toteż Grant wysunął wniosek, że warto włączyć miętę jako naturalny lek, wspomagający obniżanie androgenów u kobiet z hirsutyzmem i PCOS, zaleca jednak dalsze badania w tym kierunku.

Czy warto więc pić napary z mięty? Oczywiście, że tak! I to nie tylko napary, tylko niech stanowi dodatek do koktajli, smoothie, deserów, wody (wraz z owocami), aby chłodziła nas w to, miejmy nadzieję, upalne lato 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *