Metoda BLW (Bobas lubi wybór) – miniporadnik dla początkujących cz. I

Rozszerzanie diety niemowlaka często spędza sen z powiek zarówno tym młodym, świeżo upieczonym rodzicom, jak i tym już doświadczonym. Od czego zacząć? Co i kiedy podać? Słoiczki, papki, kleiki czy może… od razu całe warzywa? Czy to jest w ogóle możliwe? Tak, wiem, brzmi to dla Was absurdalnie… dlatego więc zapraszam Was do lektury – na temat metody BLW.

Bobas lubi wybór!

Metoda BLW, czyli Baby-led weaning (lub po polsku: Bobas lubi wybór) to rozwiązanie dla wszystkich rodziców, którzy chcą nauczyć swoje dzieci dokonywać świadomych wyborów żywieniowych, a przede wszystkim – uniknąć zmuszania dziecka do spożywania posiłków „z łyżeczki” oraz związanej z tym całej teatralnej zabawy (w „leci samolocik” chociażby). Polega na oferowaniu Maluchowi różnego rodzaju posiłków, w który to on decyduje co, czy i w jakiej ilości zjeść. Czyli po prostu: uciekamy od etapu papek, kleików i łyżeczki, a dajemy niemowlakowi wybór.

Kiedy Twoje dziecko jest gotowe na rozszerzanie diety?

Dlaczego warto rozszerzać dietę po 6 miesiącu – przeczytacie TU.

Przede wszystkim: metoda BLW nadaje się zastosowania od skończenia 6 miesiąca życia dziecka oraz spełnienia poniższych elementów, świadczących o gotowości do rozszerzania diety. Dodatkowo wprowadzanie produktów uzupełniających nie ma na celu odstawienia dziecka od piersi czy butelki – wręcz przeciwnie ma stanowić do nich dodatek, tak aby dieta niemowlęcia stawała się bardziej zróżnicowana. Kiedy jako rodzice lub opiekunowie decydujecie o odstawieniu dziecka od piersi lub butelki, to jest to proces kontrolowany PRZEZ WAS. Natomiast w metodzie BLW to dziecko samo decyduje, kiedy i czy zrezygnować z posiłku mlecznego. Dlaczego? Bo dzieci mają instynkt, którym kierują podczas swoich pierwszych życiowych wyborów. Toteż musimy pamiętać, że wprowadzanie stałych posiłków nie oznacza eliminacji tych mlecznych! Maluch powinien jeść tyle, ile potrzebuje – mleko nadal stanowi podstawę żywienia do pierwszego roku życia.

Podstawowe elementy, które będą świadczyły o tym, że Twoje dziecko jest gotowe na rozszerzanie diety to:

  • niemowlę siedzi samo lub z Twoją niewielką pomocą,
  • maluch chwyta przedmioty i potrafi je szybko i celnie włożyć do ust, ale nie ma na to silnego odruchu wymiotnego,
  • gryzie zabawki i wykonuje podobne do przeżuwania ruchy twarzy.

Czasem może się zdarzyć tak, że podczas spożywania wspólnie z Maluchem posiłków, przy jednym stole, kiedy dziecko siedzi samodzielnie lub na Twoich kolanach, sięga on po Twój kawałek obiadu, przeżuje go i połknie. Tak! Wtedy to również jest to sygnał, że Malec jest gotowy na rozszerzanie diety.

Co może Cię zmylić? TE znaki nie oznaczają, że Twoje dziecko jest gotowe na rozszerzanie diety:

  1. BUDZENIE SIĘ W NOCY – wprowadzenie nowych pokarmów nie da Wam gwarancji, że dziecko zacznie przesypiać noce.
  2. WOLNIEJSZY PRZYROST MASY CIAŁA – który jest naturalnym zjawiskiem po 4 miesiącu życia – nie oznacza wcale, że nasze dziecko jest gotowe na rozszerzanie diety. Wręcz przeciwnie – jest to trochę czynnik mylący, ponieważ wydaje nam się, że podawanie tartej marchewki z jabłkiem (około 40 kcal w porcji składającej się z ½ jabłka i 1 marchewki), będzie miało większą kaloryczność niż mleko Mamy czy mleko modyfikowane (ok. 70 kcal/100 ml).
  3. DZIECKO NIE ZASYPIA OD RAZU PO MLECZNYM POSIŁKU – bo rośnie, rozwija się, jest coraz bardziej aktywne, więc będzie teraz po prostu spało mniej :).
  4. PRZYGLĄDANIE SIĘ JEDZĄCYM RODZICOM – wiele osób mylnie uważa, że skoro dziecko jest zainteresowane tym, co my jemy, to oznacza, że samo również chciałoby spróbować naszego posiłku. To błąd! Maluszek jest zainteresowany wszystkim dookoła – jest ciekawy świata, poznaje go i to jasne, że będzie również przyglądać się naszemu pożywieniu.
  5. MLASKANIE – to tylko jeden z elementów rozwoju dziecka – przecież niemowlę ćwiczy wydawanie także innych dźwięków: piszczenia, śmiechu na głos i innych.
  6. ZARÓWNO ZBYT DROBNE, JAK I ZBYT DUŻE DZIECKO – bo i to mniejsze, i to większe niemowlę „potrzebuje dużo więcej jedzenia”. Bzdura! Mniejszy Maluszek ma po prostu taką urodę – i to mleko Mamy lub mleko modyfikowane mają w wielu przypadkach większą gęstość kaloryczną niż posiłki stałe. Z kolei zasada „duże dziecko potrzebuje więcej” również się tutaj nie sprawdza. Musimy pamiętać, że posiłki mleczne nadal stanowią podstawę żywienia takich dzieci – toteż bezzasadne jest wcześniejsze rozszerzanie diety.

Jakie są zalety stosowania metody BLW?

CZERPANIE PRZYJEMNOŚCI Z JEDZENIA

Bo są to posiłki bezstresowe i radosne! U wielu niemowlaków karmienie łyżeczką kończy się łzami, awanturą, zmuszaniem do jedzenia, a przede wszystkim –odwracaniem uwagi od przyjemności, jaką jest jedzenie. Ileż to razy bawiliście dziecko, aby zjadło chociaż pół słoiczka? Ile czasu trwało samo karmienie – godzinę? Niektórzy określają podawanie posiłku jako wojnę – a nam zależy, żeby dziecko nie kojarzyło posiłków z traumą.

NATURALNOŚĆ

Odkrywanie, nauka, badanie i ciekawość świata. Maluch sam narzuca własne tempo jedzenia i podąża za instynktem – co jeść i w jakiej ilości. To nie jest wymysł XXI wieku i modnych mam – metoda BLW jest znana od wieku. Przecież nawet nasze babcie dawały w rączkę Maluchowi kawałek chleba.

POZNAWANIE ŚWIATA… I JEDZENIA

Dziecko sięgając po przygotowanie przez Ciebie produkty i posiłki samodzielnie odkrywa ich rozmiary, kształty, wagę czy konsystencję. Aktywizujesz swoje dziecko, a ono odkrywa świat w naturalnej postaci. I przede wszystkim jedzenie jest dla niego przyjemnością! Samodzielnie poznaje smaki i przede wszystkim – nabiera zaufania do jedzenia.

WARTOŚCIOWE JEDZENIE

W związku z tym, że jest to Maluszek, któremu chcecie dostarczyć najlepsze składniki odżywcze dla ich odpowiedniego rozwoju, sami przestawiacie się na ten zdrowy, optymalny tryb życia.

WSPÓLNE SPĘDZANIE CZASU 🙂
NIE WOJUJECIE Z ŁYŻECZKĄ… A DZIĘKI TEMU JESTEŚ SZCZĘŚLIWSI! 🙂

A minusy?

Nie będę przed Wami ukrywać – szykujcie się na niezły bałagan 🙂 toteż zanim zaczniecie przygodę z BLW warto uzbroić się w cierpliwość oraz zabezpieczające maty, ścierki i inne (u nas to też jest pies ;)). Ważne jest także odpowiednie krzesełko do karmienia – takie, które z łatwością dostosuje się do wysokości waszego stołu. Można także zainwestować w specjalne talerzyki i miseczki, które będzie ciężko przesuwać po stole, a tym samym utrudniać zrzucenie ich przez dziecko. Chociaż przy karmieniu łyżeczką, a potem dalszej nauce samodzielnego jedzenia (bo przecież kiedyś i tak to nastąpi – nieważne czy dziecko karmione od początku łyżeczką czy nie) i tak ten etap jest w zasadzie niepomijalny, a bałagan jest naturalną częścią obecności poznającego świat Malucha w naszym życiu.

I oczywiście brak zrozumienia u innych – rodziny czy znajomych. Przecież wszyscy się wychowywaliśmy na papkach, więc co Ty wymyślasz znowu? Tutaj będziecie potrzebowali jeszcze więcej cierpliwości niż w przypadku walki z bałaganem. Głównym argumentem będzie: „ale takie małe dziecko, przecież się zadławi!!!”. Ale BLW nie zwiększa ryzyka zadławienia się, a wręcz przeciwnie – zmniejsza je. Zacznijmy od tego, że trzeba rozgraniczyć dwa pojęcia – „dławienie” a „krztuszenie”. Ten drugi mechanizm to nic innego, jak odruch wymiotny, który pozwala usunąć kawałki jedzenia z dróg oddechowych, gdy są zbyt duże, by je przełknąć. Jest to naturalny odruch obronny. Niemowlę otwiera wtedy buzię i wysuwa język, niekiedy pojawia się na nim kawałek jedzenia i dziecko może także zwymiotować. Wynika to z tego, że odruch wymiotny u niemowlaka umiejscowiony jest w przedniej części języka, a nie, jak w przypadku osoby dorosłej, w tylnej. Dopiero w miarę dorastania (bez względu na to czy dietę rozszerza się metodą BLW czy „łyżeczkową”) punkt uruchamiający odruch wymiotny przesuwa się ku tylnej części języka. Toteż kilkumiesięczne niemowlę, jeśli krztusi się jedzeniem, to nie oznacza, że znajduje się ono blisko dróg oddechowych. Dlatego tak ważne jest, aby dziecko podczas rozszerzania diety samodzielnie przyjmowało pozycję SIEDZĄCĄ – by pokarm, który trafił za daleko został wypchnięty do przodu, a nie do tyłu. Z kolei z dławieniem się mamy do czynienia, kiedy drogi oddechowe zostaną częściowo lub całkowicie zablokowane. Dziecko zaczyna wtedy automatycznie kasłać, aby je oczyścić. Charakterystyczne też jest, że nie może złapać powietrza. A gdy podajemy dziecku łyżeczkę z pokarmem, której on nie kontroluje, to niestety, istnieje większe ryzyko zadławienia się, niż kiedy spożywa posiłki sam (logicznie – jeśli coś włożę za głęboko, to się zakrztuszę – Maluch musi się tego nauczyć).

Rad, jak wychowywać dziecko na pewno macie na pęczki, a w przypadku rozszerzania diety wszyscy dookoła mają najwięcej do powiedzenia. Pamiętajcie, że to Wy jesteście rodzicami i to wy decydujecie co i kiedy podać Waszemu dziecku – o ile oczywiście nie jest to nic szkodliwego i kontrowersyjnego.

„No stress”

Główną zasadą przy metodzie BLW jest brak stresu 🙂 Kiedy tylko to możliwe, starajcie się jeść posiłki wspólnie – celebrujcie te chwile, cieszcie się nimi tak, aby stały się one codzienną, rodzinną przyjemnością. Pozwól też dziecku bałaganić przy jedzeniu – to naturalny proces i etap jego rozwoju. Ale kiedy już widzisz, że nie jest ono zainteresowane jedzeniem to… nie zmuszaj go do siedzenia przy stole.

Ale czy ta łyżeczka jest do końca taka zła?

Oczywiście, że nie! Jeśli Twój Maluch ma ochotę na zupkę, lubi czasami zjeść posiłek podawany przez Ciebie – pozwól mu na to. A najlepiej, pozwól by jadł sam 🙂 rękami, a jak będzie starszy – łyżką!

W następnej części przeczytacie od czego zacząć i jakie pierwsze produkty wprowadzać do diety Maluszka –> O TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *