Jak szybko schudnąć?

Nadszedł Nowy Rok 2017, a wraz z nim cała masa noworocznych postanowień. Oczywiście jednym z najpopularniejszych będzie: “w tym roku na pewno schudnę 5, 10, 20 kg”, po czym znowu obudzimy się w grudniu z tą samą masą ciała lub niekiedy nawet większą. Jeśli wprowadzisz zmiany do swojego stylu życia już teraz, od pierwszego stycznia, to do lata powinieneś osiągnąć wymarzony cel. Gorzej jak mamy znowu maj-czerwiec, a wtedy, jako dietetyk, dostaję milion zdesperowanych wiadomości o treści: “Jak szybko schudnąć?”. Takie mam więc na to rady!

ZMIEŃ MYŚLENIE – zadbaj o swoje zdrowie!

Przyznaj się przed samym sobą, że nie Tobie w głowie gotowanie skomplikowanych posiłków od dietetyka, dlatego lepiej jest zjeść małą sałatkę w ciągu całego dnia i czekać na efekty, bo przecież one na pewno przyjdą. Sama w to akurat nie wątpię, tylko podstawowe pytanie, które musisz sobie zadać przed rozpoczęciem odchudzania to: oczekujesz efektów czy oczekujesz TRWAŁYCH efektów? Dieta to nie jest coś, co można stosować przez dwa tygodnie, miesiąc, pół roku, a potem można wrócić do zajadania się czipsami przed telewizorem i zapomnieć o jedzeniu warzyw do każdego posiłku. Ale przecież spadek wagi 2-5 kg/tydzień wygląda super! Malejesz w oczach, podobasz się sobie, znajomi i rodzina ciągle pytają, jak to zrobiłeś… Tylko dlaczego w pewnym momencie to się zatrzymuje? Mało tego – dlaczego Twoja waga pokazuje nawet większą wartość masy ciała, niż ostatnio? Otóż, na początku Twój organizm po prostu pozbywa się nadmiaru wody z organizmu. Dodatkowo wynik Twoich starań jest wprost proporcjonalny do ilości kilogramów, które chciałbyś zrzucić. Zaczynają wypadać Ci włosy, czujesz się osłabiony, brak Ci motywacji, koncentracji, stajesz się drażliwy. Temat diety okazuje się być najgorszą zmorą, bo wszyscy dookoła zajadają się batonikami, a Ty z tą swoją nieszczęsną sałatką masz ochotę rzucić wszystko i pójść na dobrego kebaba. To błąd! Bo dobrego kebaba, a i owszem, możesz zjeść w domu i przygotować go samemu – w takiej wersji, jak lubisz, nieznacznie zmieniając tylko to, co niezdrowe i kaloryczne, na wersję fit. Dieta nie oznacza, że mamy nie jeść – wręcz przeciwnie, zdrowy styl życia polega na ciągłym jedzeniu (co 2,5-4 godzin).

Dietetyk dietetykowi nierówny

Gorzej, jeśli faktycznie zgłosisz się do dietetyka, powiesz mu, że chcesz zrzucić 10 kg w 2 tygodnie, a on na to: żaden problem! Uciekaj wtedy, gdzie pieprz rośnie, bo to nie jest dietetyk tylko heretyk i może doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych w Twoim organizmie. Prawdopodobnie, jeśli sprawdzisz jego wykształcenie, to okaże się, że skończył miesięczny kurs online. Ale jak to? Przecież można mieć pasję i być dietetykiem! Nie wiem, jak Wy, ale ja nie poszłabym do internisty/ginekologa/diabetologa albo innego doktora, który jest po prostu pasjonatem, tylko wybieram lekarza. W dietetyce mamy podobną zasadę – tym bardziej, że pasjonat może się dokształcać i po prostu pójść na studia (w każdym wieku! Nawet zaoczne). A w życiu jest tak, że szybko i łatwo to można spaść ze schodów, a niestety – zdrowe odżywianie wymaga pracy nad sobą, swoimi słabościami i swoimi codziennymi nawykami żywieniowymi czy zdrowotnymi. Chyba że po prostu zgłaszasz się do dietetyka, żeby uspokoić sumienie – wtedy nieważne co on Ci powie, bo i tak uznasz, że gadał bzdury i zaczniesz postępować jak wskazane przypadki wyżej. Bo przecież byłeś i próbowałeś. Nie Twoja wina, że dietetyk nie ugotował Ci obiadu.

“Racjonalne żywienie, 5 posiłków dziennie” nie wzięło się znikąd – nie jest to wymysł ani Krzysia Ibisza, ani sąsiadki z parteru, tylko jest to poparte wieloma badaniami, które TRWAŁY LATA i były przeprowadzone na OGROMNEJ liczbie ludzi.  Tak więc szukanie pomocy wśród diet alternatywnych (bo ten “dietetyk” mi powiedział, że muszę jeść ciągle golonkę i boczek, efekty są super!) na dłuższą metę wcale nie spełni Twoich oczekiwań, a po kilku tygodniach jedzenia ciągle tych samych produktów będziesz unikać kuchni i lodówki jak ognia. Są oczywiście wyjątki od reguły 5-cioposiłkowej – wtedy, kiedy nie jesteś w stanie po prostu zjeść takiej ilości jedzenia lub masz chorobę towarzyszącą, która wymaga mniejszej (albo nawet większej) ilości posiłków w ciągu dnia. Zawsze staraj się jednak zaplanować ich jak najwięcej – korzystnie wpłynie to na zarządzanie energią w ciągu dnia, poczujesz przypływ sił, a Twój organizm nie będzie Cię błagał za każdym razem o batonika, tylko grzecznie będzie czekał na zaplanowany  o konkretnej porze posiłek.

Nie pytaj “jak szybko schudnąć?”, ale “jak schudnąć bez efektu jo-jo?”

My dietetycy nie trąbimy o zmianie stylu życia dlatego, że jesteśmy okropnymi szarlatanami, którzy jedzą tylko niesmaczne rzeczy i się tym zachwycają albo chcą zarobić jak najwięcej pieniędzy. W głowach innych pacjentów z kolei – jawimy się jako hipokryci, którzy każą jeść kilogram brukselki, a sami po godzinach pracy biegniemy do McDonalda. To nie jest tak, że do końca świata nie możesz nawet zerknąć w kierunku Twojej ulubionej, mlecznej czekolady. W tym wszystkich chodzi o to, żeby mieć głowię i zachować umiar: wspomniana czekolada nie może pojawiać się 2 razy lub więcej w tygodniu i być liczona w tabliczkach. Może małym krokiem dla Ciebie (a wielkim dla Twojego organizmu) będzie sięgnięcie np. po gorzką czekoladę? To nadal będzie czekolada, ale oprócz cukrów prostych, dostarczysz swojego organizmowi trochę cennych składników odżywczych.

“Ale ja nie lubię jeść warzyw (żadnych)/nie chcę rezygnować z mojej nutelli lub innych słodyczy/nie będę regularnie jadł/chcę jeść kebaba 3 razy w tygodniu/łatwo Ci powiedzieć, bo masz czas na gotowanie/nie lubię gotować” – to po prostu nie zaczynaj diety, bo być może jeszcze do tego nie dojrzałeś. Dietetyk nie schudnie za Ciebie, a często zdarzają mi się w gabinecie osoby, które przychodzą po prostu uwolnić się od wyrzutów sumienia/rodziny/znajomych. “O co Ci chodzi, przecież byłem! Zapytałem jak szybko schudnąć!”, a wizyta wygląda tak, że ledwo się za delikwentem zamkną drzwi, a on mnie już informuje, że on na pewno nie wdroży moich nauk w swoje życie, bo… i tutaj wymienia szereg absurdalnych i wymyślnych wymówek. To Ty musisz chcieć tych zmian – dietetyk dla Ciebie może być jedynie wsparciem, pomocną dłonią i motywatorem. Bardzo chcemy Ci wskazać drogę, ale to Ty musisz chcieć nią podążać – nie zrobimy tego za Ciebie, ale będziemy Twoją ostoją. Nie bój się zadawać pytań, nie obawiaj się, że będziesz jadł tylko kalafiora z jajkiem na twardo. Dobry dietetyk podstosuje pod Ciebie dietę tak, że będziemy z niej czerpać oboje – Ty radość z jedzenia, a ja radość z Twojego dobrego samopoczucia i spadku masy ciała.

Od Nowego Roku niech Twoim postanowienie nie będzie: “schudnę 10 kg w tym roku”, ale “zmienię swoje nawyki żywieniowe”. Nie musisz od razu rezygnować ze wszystkiego – ale sukcesywnie, krok po kroku eliminuj te rzeczy, które doskonale wiesz, że Cię gubią i sprawiają, że na drugi dzień sumienie nie daje Ci spokoju. Nie wymagaj od siebie wielkich osiągnięć w krótkim czasie, przeciwnie – pochwal się za każdą małą pomyślność, którą uda Ci się wdrożyć w życie. Oczywiście nie świętuj jej otworzeniem butelki szampana! 🙂 Ale potem, kiedy te małe elementy stworzą jakiś wspólny, wielki wynik (przykładowo: całkowicie zrezygnowałem ze słodyczy), to zrób sobie przyjemność – idź na zakupy, do kina, cokolwiek. Zrób coś, co lubisz! Możesz też każdą złotówkę, którą planowałeś wydać na słodycze wrzucać do skarbonki – zobaczysz, ile po miesiącu zaoszczędzisz pieniędzy!

Baw się dietą, czerp z niej jak najwięcej korzyści dla siebie – ujrzysz siebie i swoje życie w innym świetle – w takim, jakim prawdziwy dietetyk z powołaniem, chciałby Ci przekazać 🙂

> skoro tutaj jesteś, prawdopodobnie szukałeś odpowiedzi na pytanie “jak szybko schudnąć?”, a mój artykuł Ci tego nie wskazał; być może jednak udało mi się Ciebie przekonać, że nie ma łatwego sposobu na szybkie zgubienie nadprogramowych kilogramów – wręcz przeciwnie, droga jest wyboista, skomplikowana, ALE do przejścia; dasz radę! Uwierz w siebie i swoje możliwości!

>> wszystkie wydarzenia, niestety nie zostały zmyślone, łącznie z tytułowym pytaniem, a przykłady zostały zaczerpnięte z mojego gabinetu;

>> większość osób stwierdzała, że jednak mam rację i spróbują zmienić swoje życie – teraz są “fanatykami” zdrowego jedzenia, a ja jestem dumna z ich wszystkich, małych i dużych, osiągnięć!

Zapraszam też do poczytania artykułu na temat zasadności liczenia kalorii przy rozpoczynaniu diety.

Wpis został napisany we współpracy z portalem KobiecePorady.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *