Dieta antycellulitowa, czyli jak walczyć z “pomarańczową skórką”?

Cellulit (nie mylić z cellulitisem, czyli zapaleniem tkanki łącznej) to nieprawidłowe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej. Efektem jest pofałdowana i nierówna skóra, która przypomina trochę “skórę od pomarańczy”, stąd też tak jest nazywana. Panowie są tutaj wyjątkowymi szczęściarzami, ponieważ cellulit dotyczy prawie wyłącznie pań i niejednej spędza sen z powiek. Nie ma jakiejś konkretnej grupy kobiet, których on dotyczy – mogą go mieć zarówno te szczupłe, jak i puszyste, te młode oraz te starsze.
Czasem cellulit rośnie w siłę – może wtedy powodować ból, a guzki i zgrubienia są bardzo twarde i widoczne. Dodatkowo, ku naszej rozpaczy, może występować on na prawie wszystkich partiach ciała: udach, biodrach, kolanach, pośladkach, ramionach i brzuchu.
Pierwsza ważna sprawa, to powinnyśmy nauczyć się rozróżniać rodzaje cellulitu, aby się go pozbyć (w końcu najlepiej jest poznać swojego wroga przed walką). I tak:
1. Cellulit tłuszczowy, który powstaje wtedy, kiedy w naszych komórkach zaczną zbierać się kwasy tłuszczowe. Występuje najczęściej w postaci grudek pod skórą. Najczęściej jest on zlokalizowany na biodrach, pośladkach, brzuchu i udach. Zwykle pojawia się u osób otyłych albo osób, które szybko przybrały na wadze.
2. Cellulit wodny – związany z nieprawidłowym krążeniem krwi oraz limfy w tkance łącznej. Zdecydowanie częściej dotyka on kobiety szczupłe, które mają problemy z krążeniem lub zaburzenia hormonalne. Grudki cellulitu mogą być lekko bolesne. Pojawia się na łydkach, w okolicy kostek wraz z uczuciem opuchnięcia, szczególnie tuż przed miesiączką.
3. Cellulit cyrkulacyjny – tworzy się stopniowo i jest trudny do wyleczenia. Rozpoznaje się go przez dotyk: tworzą go zbite i bardzo bolesne grudki.
Oprócz walki w postaci masażu z zimną wodą, kremów i innych zabiegów kosmetycznych, należy zaznaczyć, że cellulit bierze się także z nieprawidłowego odżywiania.
Kurację antycellulitową zaczynamy od wypijania odpowiedniej ilości WODY w ciągu dnia. Nie herbaty, kawy i innych napojów – tylko naturalnej, niegazowanej wody. Niezbędne minimum to 1,5 litra dziennie, a optymalnie jest wypijać około 2 litrów. Najlepszym sposobem jest trzymanie przy sobie butelki – w pracy, w domu, na rowerze, na spacerze, żeby mieć kontrolę nad ilością wypijanej wody. Picie “szklankowe” jest ciężkie do obliczenia i czasami wydaje nam się, że wypiliśmy już bardzo dużo wody, a w praktyce były to przykładowo tylko 3 szklanki. Warto jest z kolei ograniczyć kawę, a z herbat wybierać zieloną, która ma działanie przyspieszające przemianę materii.
Kolejna ważna sprawa w diecie antycellulitowej, a także w zasadach zdrowego odżywania, to regularność posiłków (4-5 dziennie), spożywanych mniej więcej co 3-4 godziny, o małej objętości.
Pamiętajcie także o wyeliminowaniu z diety: gotowych półproduktów, produktów i potraw, dań typu instant, zup i sosów w proszku, fast-foodów. Zwłaszcza te ostatnie bardzo lubią zostać z nami najdłużej w biodrach, udach czy na brzuchu.
Warto także odpowiednio przyrządzać posiłki. Sól powoduje obrzęki, gromadzi wodę oraz toksyny, stąd też najlepiej jest ją całkowicie wyeliminować z diety, a produkty, w których ona naturalnie występuje lub jest dodawana, ograniczyć. Ostrożnie też z przyprawami, które zawierają glutaminian sodu. Do diety włączamy naturalne ziołami, cebulę i czosnek, które świetnie sprawdzą się jako zamiennik soli. Z technik kulinarnych wybierać raczej gotowanie, gotowanie na parze, duszenie bez obsmażania, pieczenie (w folii, w pergaminie, w naczyniu żaroodpornym).
I jedna z najważniejszych spraw – eliminować z diety cukier, który uwielbia odkładać się w komórkach tłuszczowych! Należy zastąpić go słodzikiem (ze stewii) albo nauczyć się pić niesłodzone herbaty, kawy, koktajle i inne.
Mamy bogactwo produktów, które przyspieszają tempo przemiany materii, a są zarazem lekkostrawne. Są to: ryby, białe mięso, chude sery twarogowe, naturalne sery homogenizowane oraz ryż.
Kolejne produkty, po które warto zasięgnąć, to produkty bogate w potas. Będą miały one działanie drenujące. Najlepsze są warzywa, takie jak: natka z pietruszki, szparagi, ogórki, pomidory, cebula, a w przypadku owoców: cytrusy, melon, kiwi, ananas, arbuz, borówki i truskawki. Ponadto są one skarbnicą łatwo przyswajalnych witamin i składników mineralnych. Ważne są także produkty, które mają działanie moczopędne – seler, pietruszka, arbuzy, truskawki, melon, świeże ogórki, cykoria, cebula i czereśnia. Do jadłospisu należy także włączyć produkty bogate w witaminy z grupy B, takie jak: drożdże, jaja, kiełki.
Doskonale z cellulitem radzą sobie także antyoksydanty: usprawniają krążenie krwi i zmniejszają przepuszczalność naczyń krwionośnych. Tutaj idealnie sprawdzą się oleje roślinne, owoce, warzywa, zioła i herbata zielona. Również błonnik pokarmowy, a zwłaszcza jego frakcja rozpuszczalna w wodzie, jest ważny w diecie antycellulitowej, bo przyspiesza przemianę materii oraz wiąże niektóre substancje toksyczne.
I ostatni ważny aspekt – mianowicie niezastąpione w spalaniu tłuszczu są… kwasy tłuszczowe. A konkretniej kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6. Ich działanie polega na przyspieszeniu metabolizmu oraz ograniczenie odkładania się tłuszczu w organizmie. Kwasy tłuszczowe omega-3 znajdziemy w rybach (zwłaszcza tłustych: makrela, łosoś, śledź), tranie oraz olejach roślinnych (lnianym, rzepakowym, sojowym), zaś omega-6 – w pestkach słonecznika i dyni, orzechach oraz w olejach roślinnych.
Do lata zostało raptem kilka miesięcy, także drogie Panie… teraz jest doskonały czas, aby zmienić nawyki żywieniowe i popracować nad ciałem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *